To pytanie jest piękne, bo dotyka „duszy” pizzy. Nie chodzi o obowiązkowy składnik ciasta czy sosu, ale o coś, co potrafi wznieść ją na wyższy poziom. Przyznaję – przez moment pomyślałem o winie. O kobiecie. Ale szybko doszedłem do wniosku, że mowa raczej o czymś… kuchennym. I tak, moim wyborem jest oliwa. Dobra, świeża, extra virgin.

Oliwa extra virgin (a crudo) – podpis kucharza

Kilka kropli tuż po upieczeniu scala smaki, dodaje głębi, aromatu i „okrągłości” bez obciążania. To jak podpis kucharza – wykończenie, które pokazuje, że ktoś o tym cieście i tych dodatkach naprawdę myślał.

  • Do Marinary i Margherity – niemal rytuał.
  • Do białych pizz (bez pomidorów) – absolutny game changer.
  • Wybór ma znaczenie:
    • delikatna (Riviera Ligure) do subtelnych kompozycji,
    • średnio-intensywna Toskania/Umbria do bardziej wyrazistych,
    • intensywna Apulia/Sycylia do wędlin i warzyw z charakterem.

A co z bazylią? Bazylia to przecież zapach pizzy. Nie jest obowiązkowa, ale świeża bazylia potrafi zamknąć kompozycję smaku. Daje świeżość i kontrapunkt dla pomidora i sera.

Najlepiej wrzucić liście po upieczeniu lub w połowie pieczenia – wtedy nie sczernieją, ale uwolnią olejki.

A sól? Mikro-dosolenie na brzegu cornicione albo szczypta na całości porządkuje smak i wyciąga słodycz pomidora. Niby nic, a czasem zmienia wszystko.

A co z winem, towarzystwem, kobietą?

Pizza to jedzenie społeczne. Wino (albo rzemieślnicze piwo) to świetny „dodatek” do chwili, ale nie do samej pizzy jako potrawy.

Jestem jednak po Twojej stronie – dobra pizza + dobre towarzystwo to duet doskonały.

Dlaczego nie inne dodatki?

  • Czosnek, oregano, płatki chili – super, ale zmieniają styl (Neapol/USA/dom).
  • Parmezan po upieczeniu – świetny, ale to wciąż dodatkowy składnik, nie uniwersalny must have na pizzy.
  • Trufla, miód, pesto – to już konkretna koncepcja, a nie baza do każdej pizzy. Takie dodatki zawsze robią dobrą robotę, ale idziemy w konkretny styl, smak. On nie wykańcza pizzy, on ją kształtuje pod siebie.

A oliwa? Oliwa z oliwek to fundament kuchni włoskiej. Ale wyjdźcie poza marketowe promocje i poszukajcie dobrej oliwy. Nie przesadzajcie jednak z ilością. Bo skąd przeświadczenie, że oliwa z oliwek jest „zdrowsza” od oleju rzepakowego? To spory skrót myślowy wynikający z popularności diety śródziemnomorskiej.

Olej rzepakowy jest pod wieloma względami „zdrowszy” – choć wciąż jest olejem. Problem w tym, że w kuchni śródziemnomorskiej oliwy leje się dużo: na pizzę, na pieczywo, do sałatki. I czasami to nie jest kilka kropli, a kieliszek oleju na jedną porcję.

Podsumowując: jeśli mam wskazać jeden niezbędny dodatek, który staje się składnikiem dopiero na końcu – wybieram dobrą oliwę extra virgin. A zaraz obok, trochę w cieniu, ale równie ważna, stoi bazylia. A całość dopieszcza uśmiech kobiety.