Jeżeli masz za sobą pierwsze udane wypieki w UNOLD Luigi i zaczynasz myśleć o „następnym kroku”, prędzej czy później trafisz na temat kamieni biscotto. To ten sam materiał, którego używa się w profesjonalnych piecach neapolitańskich – porowaty, miękki, wyrównujący ciepło, dający równy, sprężysty spód. Brzmi jak naturalny upgrade, prawda? No właśnie.
- Test i obserwacje biscotto
- Czy warto montować kamień biscotto w Piecu do pizzy UNOLD Luigi?
- Dodatkowe obserwacje
Dla nie lubiących czytać, napiszę tylko tak: w Luigi kamień nagrzewa się wolniej, wymaga więcej energii od dolnej grzałki i przy serii wypieków zaczyna tracić parę, czym wyhamowuje cały proces. Efekt? Pizza dalej jest smaczna, ale trudno uznać, że biscotto wnosi jakąś realną poprawę – zwłaszcza gdy oryginalny szamot radzi sobie szybciej i bardziej przewidywalnie.
Czy zatem warto inwestować w biscotto do Luigi, jeśli liczymy na zauważalny skok jakości?
Test i obserwacje biscotto
Do testu użyliśmy klasycznego płata biscotto sprowadzonego z Włoch; materiał jest nierówny, porowaty, ale górna strona dobrze wykończona — pizza leży stabilnie. Pierwsze wrażenie? Nagrzewanie trwa wyraźnie dłużej niż na oryginalnym cordiericie. Po 15 minutach kamień osiąga nieco ponad 330°C, dopiero po około 29 minutach przekracza 450°C. Ciekawostką jest to, że w trakcie nagrzewania piec sygnalizuje „gotowe”, wyłącza spiralę i trzeba go ponownie włączyć, żeby dobić do pełnej temperatury — trik znany także ze starszej generacji Luigi.
Jak z wypiekiem? Pierwsza pizza wyszła poprawnie: góra miejscami niedopieczona, spód świetny — elastyczny i równomierny, bez przypaleń. Druga i trzecia próba, z rotowaniem podczas pieczenia, przyniosły zdecydowanie lepszy balans. Leopard lekko wyeksponowany, dół stabilny, rant sprężysty. Najważniejsza zmiana: pieczenie staje się, że tak to nazwę, spokojniejsze. Mniej kombinowania z temperaturą, mniej stresu, że spód spalony, a góra jeszcze biała. Biscotto „uspokaja” wypiek i pozwala dłużej pracować przy wyższej temperaturze bez ryzyka przypalenia spodu.
Wciąż jednak mówimy o Luigi — kompaktowej elektryce. Realna różnica względem oryginalnego kamienia jest odczuwalna głównie wtedy, gdy celujesz w wypiek stricte neapolitański. Przy New York style czy cienkiej rzymskiej — upgrade okazuje się w zasadzie zbędny.
Czy warto montować kamień biscotto w Piecu do pizzy UNOLD Luigi?
Test biscotto w UNOLD Luigi miał za zadanie odpowiedzieć na proste pytanie: czy warto inwestować w dodatkowy, terakotowy kamień, który w teorii zapewnia łagodniejsze oddawanie ciepła i daje lepszą kontrolę nad spodem? Oryginalny kamień z zestawu (szamot) nagrzewa się szybciej i bardziej agresywnie; bywa, że przy temperaturach powyżej 430–440°C zaczyna przypalać spód, zanim góra dostanie wystarczająco dużo energii, zwłaszcza jeśli nie chcemy stale manipulować cyklami grzania.
Biscotto działa inaczej. Jest grubszy i bardziej „leniwy”: wolniej wchodzi na temperaturę, ale potem utrzymuje ją stabilniej. Z moich testów wynika, że sensowny próg roboczy osiąga dopiero po 25–30 minutach, czyli dłużej niż szamot. W zamian oferuje przyjemny efekt „ułożenia żaru” — spód jest mniej narażony na przypalenie, a całość można prowadzić spokojniej, bez zabawy w przełączanie funkcji i doglądanie, czy termostat znowu czegoś nie wygasił. To szczególnie pomocne przy wypiekach 2–3 pizz z rzędu, gdzie w normalnych warunkach wahania temperatury bywają dotkliwe.
Pierwsze godziny z biscotto to też kwestia techniki. Bez rotowania pizza nie dopiecze się równomiernie pod grzałką — to normalne, bo Luigi promieniuje przede wszystkim z góry. Gdy jednak użyjesz turning peel i przekręcisz ciasto przynajmniej raz, efekt staje się bardzo satysfakcjonujący: rant nabiera koloru, spód pozostaje czysty, a odsłonięta mąka nie czerni się dramatycznie. To właśnie ten spokojny balans jest najmocniejszym argumentem za biscotto w Luigi.
Czy w takim razie upgrade jest obowiązkowy? Niekoniecznie. Jeśli pieczesz głównie klasyczne neapolitańskie ciasta i lubisz pracować w okolicach 450–470°C, różnicę zauważysz od razu. To pewien krok w stronę „prawdziwej” piekarni, choć do Effeuno z biscotto (czy modelu P134H) wciąż brakuje mocy i wysokości. Jeżeli jednak idziesz bardziej w stronę New York Style, cienkich blaszek albo wypiekasz okazjonalnie, fabryczny kamień wystarczy — jest szybszy, prostszy i dla większości w pełni satysfakcjonujący.
W kontekście ceny — zakup biscotto za ~50–60€ podnosi łączny koszt zestawu do ok. 250€. To nadal ułamek ceny półprofesjonalnych pieców. I właśnie tu ujawnia się największy sens inwestycji: za niewielkie pieniądze można podnieść kulturę wypieku, bez wchodzenia w ciężki sprzęt o masie 30 kg i rachunkach sięgających 800–1000 euro.
Dodatkowe obserwacje
W mojej opinii biscotto działa, ale… nie daje przewagi, której by się oczekiwało. Po prostu dolna grzałka Luigi nie ma wystarczającej mocy, żeby biscotto „rozbujać” do poziomu profesjonalnego. Ponadto biscotto traci temperaturę po 2–3 pizzach, ale temat dogrzewania pieca omawiałem już w osobnym artykule. Czy piec Unold Luigi to dobry zakup?
I żebym nie zapomniał. Pamiętajcie, że biscotto podnosi pizzę i
Jeśli ktoś chce iść w biscotto, to:
- lepiej od razu przejść na piec półprofesjonalny Effeuno P134H,
- albo przynajmniej Spice Diavola.
Ja jednak będę zdania, że za takie pieniądze, UNOLD Luigi jest naprawdę świetnym piecem i jeśli chcesz mieć piec zamykany, z podglądem, z rewizją, to za te 800 zł, nie znajdziesz nic lepszego.